|
|
2008-03-23 20:59:36
notka ostatnia
Blog niestety (albo całkiem stety) umarł śmiercią naturalną.
Zainteresowanych zapraszam w inne miejsce ;) : www.blog-zetki.blog.pl
skomentuj (0)
2007-08-28 20:23:32
................
Myśli biegną po moim ciele
Delikatnie przelatują nad głową
Otulają szczelnie obietnicą
Myśl zaplątała się w moje włosy
Z czoła chciała dotrzeć na kark
Przebiegła cichutko pod prawą pachą
Myśl szukała drogi
Zamieszkała pod moją lewą piersią
Noszę ją ze sobą wszędzie
Nie
To nie była moja wina
Po prostu tak wyszło
Tak
Kolekcjonuję Twoje myśli
Bez zgody mojej czy Twojej
Twoje myśli
Mają zapach szarlotki
Kiedy przypadkiem muskają moje usta
Póki co
Kocham Twoje myśli
Ich szelest
Pewnego dnia je spłoszę
skomentuj (2)
2007-07-21 00:15:21
.......
Wszystko nowe. I niby wszystko dobrze.
Trzeba patrzeć z tej ładniejszej strony, żeby nie przestraszyć się brzydszej.
Na razie idzie całkiem nieźle.
Jeśli chcesz możesz mi pozwolić zapomnieć na jakiś czas.
Możesz mnie stąd zabrać.
Możesz nie pozwolić mi zepsuć.
W tej chwili myślę : t a k
Let’s do it right
Znowu te cholerne gwiazdki.
Niech się na coś przydadzą.
skomentuj (1)
2007-06-19 22:52:30
powoli kończymy
Nienawidzę pożegnań.
Nie cierpię tych momentów, kiedy ostatni raz trzeba powiedzieć ‘do zobaczenia’, chociaż tak naprawdę nie wiadomo kiedy to zobaczenie nastąpi.
Dzień pożegnania to dzień, w którym cichną zwyczajne rozmowy, wszystko przestaje mieć znaczenie, a myśli z trzaskiem rozbijają się o kanciastą chwilę rozstania. To niby nic dziwnego – każdy sobie przecież zdawał sobie sprawę z tego, że to musi nastąpić.
Tylko kiedy przychodzi ten moment, zdziwienie bije bezlitośnie po twarzy.
Będę tęsknić za Szwajcarską. Za lodówką, która ma mieszkańca nie do zlokalizowania charakteryzującego się permanentnym smrodem. Za kuchnią, której stan czystości zmienia się jak w kalejdoskopie. Za Jerzym Dudkiem z wielkimi ustami, który lubi wylatywać na wietrze przez okno. Za tymi cholernymi schodami na 4 piętro, które systematycznie poprawiają kondycję. Za sąsiadami notorycznie wzywającymi policję.
Będę tęsknić za nocnymi rozmowami między pokojami z racji, że drzwi się nie domykają. Za nieplanowanymi imprezami. Za ‘śpimy dzisiaj razem?’. Wspólnymi obiadami. Nagrywaniem filmików. Dziwnym zachowaniem. Podglądaniem. Wchodzeniem do łazienki, kiedy ktoś siedzi w wannie. Prasowaniem. Poznawaniem siebie nawzajem.
I kto by przypuszczał? Kto by pomyślał, że tak różnych ludzi połączy tak wiele?
Szwajcarska się kończy. Muszę znaleźć mieszkanie.
Dziś wieczorem mam absurd w oczach.
skomentuj (3)
2007-06-14 13:34:31
........
Pewnego dnia uda się to, co nigdy się nie udawało. Czasami jest cicho tylko po to, żeby potem mogło być głośno. Człowiek gubi się tyle razy, ile próbuje coś zrobić.
Czasami pytanie o szczęście brzmi niedorzecznie. Tylko i wyłącznie przez nas.
Boże, nie pozwól, żeby tak pozostało.
Chciałabym jeszcze raz móc wsłuchać się w siebie i znaleźć choć część odpowiedzi.
Ostatecznie błędy stylistyczne chyba rzadko mają coś do rzeczy.
Chyba zamiast odsypiać Pearl Jam obejrzę coś do płakania.
skomentuj (2)
2007-04-10 01:08:14
No to jesteśmy znowu
W końcu, po ponad 3 miesiącach na Szwajcarską zawitał Internet i telewizor (na razie dziwnym trafem odbiera tylko 2 i Polsat), miejmy nadzieję, że na stałe.
W życiu, jak to zwykł mawiać Heraklit (a będę sobie filozofować, bo filozofia fajna jest i już!:P), nic nie jest stałe, i tak przez ten cały czas masę rzeczy uległo zmianie.
Pobyt na stancji to bardzo interesujące przeżycie, zwłaszcza pobyt na stancji na Szwajcarskiej;). Współlokatorzy dopisali zdecydowanie, tak więc klimat jest jak najbardziej odpowiedni dla zetki (bo ludzie są najważniejsi).
Kul jest w porządku, aczkolwiek okazało się, że ludzie trochę mniej i to troszkę lipa. Pocieszające jest to, że nabyłam nową, jakże przydatną umiejętność niewymagania od znajomych więcej, niż to możliwe. Oczywiście na dłuższą metę to trochę męczące, ale nikt nie jest doskonały. Na razie nie potrafię wymyślć nic innego, co zapobiegłoby ewentualnej tragedii, albo całkowitej alienacji (choć czasem perspektywa ta wydaje mi się bardzo kusząca).
Święta były z zaskakująco udane, dostalam całkiem zadawalający prezent, niewiadomo jeszcze tylko co z tego wyniknie na dłuższą metę. W każdym razie na chwilę obecną trzeba się cieszyć tym, co jest, martwić będziemy się później.
Zestarzałam się – 3 marca skończyłam 20 lat. W zasadzie, to nie wiem, czy to jakaś różnica, bo jak się okazuje wiek o niczym nie świadczy. Anej skończyla 20 lat dzisiaj. Nie jestem już przynajmniej sama z problemem przechodzenia pewnej granicy:P. To, w jaki sposób dzisiaj świętowałyśmy jej urodziny świadczy o tym, ze to ile wiosen widnieje w dowodzi nie ma znaczenia…
Sfera uczuciowa po kilku zawirowaniach pozostaje bez zmian, tzn. książę-z-bajki się nie pojawił (same podróby dookoła). Poza tym kolega Zdobywca usnął we mnie tylko na chwilę i znów kiedy mogłoby się coś wydarzyć, krzyczy, żeby znaleźć następny obiekt. Tak, to nie w facetach tkwi problem (przynajmniej nie w 40%) – to Zdobywca we mnie drzemie i nie daje spokojnie związać się z kimś na dobre budząc się nie w tym momencie, co trzeba. Muszę coś z nim zrobić, nadchodzi okazja, żeby się z nim zmierzyć na śmierć i życie (no, może nie tak drastycznie, ale już czas, żeby go trochę okiełznać).
Pół mazurka właśnie zjadłam i dziwnie się z tym czuję.
Fajeczka, ząbki i lulu. Dobrej nocki wszystkim życzę.
skomentuj (1)
2007-02-11 17:41:46
...
Układamy wszystko od nowa, wszystko po kolei.
Jeszcze raz.
Nie chce mi się nie biec.
Wolę być niewyspana.
Nie znam się na facetach. Mój najdłuższy związek trwał 4 miesiące. Za to trochę lepiej znam się na ludziach w ogóle.
Kim jestem? Człowiekiem. Istotą rozumną. Tyle na razie wystarczy.
Przeraża mnie pytanie o to co to znaczy być kobietą lub mężczyzną.
I w zasadzie nie mam pojęcia dlaczego.
Pozacierały mi się granice, pomieszały stereotypy, zapomniałam jak być powinno i co wypada.
A jednak są różnice.
W którymś momencie przestałam dostrzegać.
Smutno mi troszkę. Do pewnego momentu indywidualizm to przekleństwo.
Bunt.
Bunt to też przekleństwo. Ale posuwa ludzkość na przód.
Niezależność…
skomentuj (5)
|
|
Księga
Archiwum
2008 marzec 2007 sierpień lipiec czerwiec kwiecień luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj
Linki
=)))))))) Ya Vernus Ptica =))) Galeria Gosi S. Trójeczka=) La Vita Nuova Boska Komedia CośDlaDuszy Bądź Wierny Idź Oczyma Duszy
CZASEM DOBRZE POSŁUCHAĆ... Świetliki NiechCięZaskoczą:D Lekarstwo IfYou'reNotAfraidOfFlying Dżem UczynBymByłZKamienia... Indios ZapachWakacji=) RedHot czerwone&gorące;P
ŚMIECH TO ZDROWIE uśmiechnij się:) wyklad profesora mniodka :P pszczolka:)
WARTO TU WPASC... Whisper Anej & Zetka Amorphous Jesienna Ponadto O Nim Sztuczna Alice PorozmawiajZNią ;P Iskier Beton & Jaga Anej
Powered by blog.pl
|
|